RSS
 

Ministrze trwaj!

14 sty

Padłeś ministrze jak bażant w klatce,
Padłeś jak sosna podcięta rzazem,
Padłeś jak bizon w traperskiej jatce,
Padłeś… Lecz wstaniesz! Jak każdym razem.

Padłeś lewackim rażony ciosem,
Lecz bronić Ciebie nie ma komu!
Choć Ojcu hojnie trząsałeś trzosem
Nie wyrzekł słowa! Nie rzucił gromu!

Trza było plunąć na życie Puszczy!
Niech ją zjadają korniki wraże!
Niechby żarł łyko i korę łuszczył!
Bo kto miał rację – to czas pokaże!

Sypie dziś Polska żałobne kwiecie
I jeden powiat gdzieś w Gwatemali!
Tyś miał być pierwszym na całym świecie –
Las i przyrodę piłą ocalić…

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Urzędowanie Romusia

03 gru

- Co to jest?- zapytał nadleśniczy sekretarki, wskazując na kłębowisko pozgniatanych i wymiętoszonych papierów, które przyniosła i położyła na biurku.

- To są ważne dokumenty, które wychodzą z gabinetu pana zastępcy Romusia- oświadczyła zdenerwowana sekretarka- Wyglądałby dużo gorzej, gdybym mu ich nie wyszarpała. Zresztą wszystko i tak polał kawą. Ugryzł mnie dodatkowo w rękę, a wiem, że szczepiony nie był!

- Jezusie Nazareński!- złapał się za głowę nadleśniczy- Oszaleję! Jeszcze jeden tydzień z tym durniem i wywiozą mnie prosto do Choroszczy!

- Wszystkich nas wezmą razem!- powiedziała sekretarka i bez pozwolenia ze strony nadleśniczego klapnęła na fotelu relaksacyjnym, na którym wolno było siadać tylko i wyłącznie szefowi nadleśnictwa- Chociaż to on powinien tam czas spędzać!

- I tak oto sprowadził nadleśnictwo do swojego poziomu!- westchnął nadleśniczy- Oto co znaczy jeden idiota ale za to na ważnym stanowisku! Wszystkich w nadleśnictwie przerobił na kretynów! Napije się pani czegoś? Koniaku?

- Niechże sobie pan panie nadleśniczy wyobrazi, że zażądał wódki!- powiedziała sekretarka wychylając  duszkiem szklaneczkę wiadomego trunku- Za pomocą tej swojej straszliwej mowy oznajmił, że skoro zwykły leśniczy może napić się gorzały w godzinach pracy, to tym bardziej ktoś na jego stanowisku!

- Taki z niego pożytek jedynie, że ZUL-e boją się go jak ognia i zaprzestali zawracania mi głowy z każdą bzdurą.

- Ale inspektora pracy niepotrzebnie zdzielił w gębę- powiedziała sekretarka.

- Ze strachem myślę o audytorach od Najświętszego Certyfikatu!- nadleśniczy spojrzał w okno- Toż spuści im łomot jak amen w pacierzu! Zauważyłem, że jak tylko czegoś nie rozumie, to wali w mordę!

- W sumie prawdziwy mężczyzna- wzruszyła ramionami sekretarka, którą koniak uczynił nieco odważniejszą- Może lepszy taki niż cichociemna menda, wykorzystująca ponad miarę swoje prerogatywy do prowadzenia Trwałej Wielofunkcyjnej i Zrównoważonej gospodarki!

 

Jak się leśniczy Zdzisio z opresji wyratował

29 lis

Kiedy leśniczy Zdzisio odebrał telefon z nadleśnictwa, domyślił się, że sprawa ma charakter nieprzyjemny, albowiem jak każdy polski leśnik wiedział, że z nadleśnictwa dzwoni się wyłącznie z nieprzyjemnymi wieściami czy oznajmieniami. Chociażby żeby poinformować, że trafiło się na listę pielgrzymkową, albo delegacji na pogrzeb jakiejś leśnej znakomitości.

- Czego tam?- najuprzejmiej jak potrafił odezwał się leśniczy.

- Panie Zdzisławie- w telefonie zachrobotał głos baby od BHP- Badania panu wyszły i należy wykonać nowe.

- Co wy kuźwa z tymi badaniami!?- zdenerwował się leśniczy- Nic kuźwa innego, tylko badaj się człowieku! Ile można?! Toż niedawno badał się ja!

- Trzy lata temu. A i badania na kierowcę się skończyły. Musowo odnowić. Skierowanie na półce w nadleśnictwie zostawiam i do wtorku należy badania wykonać- i baba od BHP rozłączyła się, bo wiedziała, że wiele rzeczy na tym świecie jest pozbawionych sensu, a już domawianie się z niezadowolonym leśniczym już najmniej.

Tylu brzydkich słów ściany kancelarii dawno nie słyszały.

- Możesz nie przejść neurologa- zauważył podleśniczy- U okulisty też może być krucho. Nawet nie chcę myśleć o larengolego… larangol… relongal… no tej babie, co słuch bada! A jak krew oddasz do badania, to nic innego jak cię do szpitala położą, a stamtąd wiadomo gdzie się człowiek może udać i to nożyskami do przodu. Zwłaszcza w twoim wieku.

- Może się w końcu przestaniesz obnosić w domu ze swoimi rozlicznymi schorzeniami!- zahuczała zza ściany małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka- Jak tylko coś do roboty, to masz atak kolki hemoroidalnej, albo prostaty! No i ile razy można ospę przechodzić!

- Durna babo!- zdenerwował się leśniczy- To przez ciebie i twoją nadmierną dewocję jestem taki schorowany! Ty i inżynier nadzoru zrujnowaliście mi zdrowie! Bodaj was! Zasrane badania okresowe!

I zaczął tak wyklinać wszystko i wszystkich, że tylko na najbardziej dramatycznych naradach w Derekcji słyszy się takie słownictwo.

- Nie ma innej rady- powiedział podleśniczy- Bierz kiełbasę z dzika, wódki ile zdołasz i jedź załatwiaj!

- Ot drugi dureń!- złapał się za głowę leśniczy Zdzisio- Jaki teraz lekarz kiełbasę i wódkę weźmie?! Gdzieś ty był ostatnio u lekarza? W Hajnówce?! Trzeba iść na badania i grać zdrowego! Ot co!

- Dobre sobie!- klepnął się po udach podleśniczy- Zdrowego! Musiałbyś przynajmniej przestać kuleć, żeby jako takie wrażenie zrobić na wejściu!

- Wiesz co?- zastanowił się przez moment leśniczy Zdzisio- Jedź ty za mnie!

- A co ja z tego będę miał?!- zapytał się rezolutnie podleśniczy- Ryzyko spore i mogę się na psychotestach położyć!

- Po co ja mam kiełbasę i wódkę wozić lekarzom- tłumaczył leśniczy- Bierz ty!

- Zgoda!- powiedział podleśniczy- Dogadani! I trzy dni wolnego!

- Zgoda!- powiedział zadowolony leśniczy- Ale wódkę dam dopiero po badaniach krwi, żeby potem w nadleśnictwie nie gadali, że jestem pijakiem!

- I tak gadają!- zauważyła zza ściany małżonka leśniczego, której też kamień spadł z serca, albowiem wypłata leśniczego, była obecnie jedynym dochodem w leśniczówce.

 

Bądź jak radio Ministrze i mów!

26 lis

Pozwól, że nasze pragnienie streszczę:
Zacny Ministrze! Mów do nas jeszcze!
Choćby Cię żarły glisty i kleszcze,
Zacny Ministrze! Mów do nas jeszcze!
Za słowem Twoim z tęsknoty trzeszczę,
Zatem Ministrze – mów do nas jeszcze!
Bądź jak Mickiewicz, jak inne wieszcze!
Zacny Ministrze! Mów do nas jeszcze!

I choćby chciano zrobić Ci przeszczep!
Zacny Ministrze! Przemawiaj jeszcze,
Na złość Wajrakom i ekologom,
Co chcą jak Ty być, ale nie mogą!

I niech usłyszą dziś całe Brzeszcze,
Że nasz Minister chce mówić jeszcze!

Mów o korniku skrytym w słoiku,
Mów o Szatanie co w martwym drzewie,
Tematów morze, a słów bez liku:
Niech czym milczenie twa buzia nie wie!

I choćby dreszcze, czy kwaśne deszcze:
Ty nic się nie bój! Mów do nas jeszcze!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Rzeczy których nie znajdą baby z Załuk nie istnieją!

06 lis

Leśniczy Zdzisio z podleśniczym, kiedy już wyczytali wszystkie mądrości ze służbowych maili, kiedy odczytali już wszystkie nekrologii wszelkich zmarłych ostatnio leśników, które wysłano im chyba ku przestrodze, aby lepiej zajęli się robotą, wpadli na informację o najnowocześniejszej metodzie jesiennego poszukiwania robactwa pod sosnami.

- Dwa sznurki i dwie listwy- drapał się po głowie leśniczy- Ci na Pomorzu to mają łby!

- A cóż nowego?- zainteresował się podleśniczy.

- Obniżyli wagę ramki!- z uznaniem pokazał zdjęcie leśniczy- Czegóż baby mają latać z ciężką drewnianą, skoro mogą latać ze sznurkiem po lesie.

- No nie wiem- podrapał się w głowę podleśniczy- Nasze baby na pewno sznurek poplączą, bo przecie one z tego znane, że nawet najprostszą rzecz pogmatwają!

- Nie boj się!- westchnął leśniczy- U nas będą grzebać po staremu! A swoją drogą, jak tak patrzę na inwencję ludzkości z Zakładów Ochrony Lasu, to śmiem twierdzić, że i ja podołałbym taki hece wymyślać!

- Głupiś!- zahuczała zza ściany małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka- Jeno wybitny geniusz jest w stanie wymyślić rzeczy funkcjonalne, a jednocześnie, ekstremalnie proste!

- Racja- westchnął leśniczy- Ja mając do dyspozycji ich fundusze, już dawno opracowałbym porządny skaner ściółkowy. Przyszłoby się do lasu, nacisnęło przycisk i już wiadomo by było ile hadztwa i wszelkiej kuzaki w ściółce na sosny czyha!

- A gdzie nasze ramki?- zapytał nagle podleśniczy- Już w zeszłym roku ich nie było.

- Pal diabli ramki!- machnął ręką Zdzisio- I ramki nie pomogą, z takim ZUL-em jakiego latoś mamy! Ponoć on baby z Załuk chce przywieźć!

- A cóż w tym złego?- zapytał podleśniczy- Toż baba jak baba!

- Oj durny łbie!- zdenerwował się leśniczy- Toż tamte baby jak kombajny! A oczy jakie mają chytre! Istne kuny! Powynajdują nam takie krocie robactwa, tych poprochów i barczatek, że będziemy je zwalczać całe następne lato, zamiast zająć się porządną robotą!

 

Kadrowy ideał! Każdy może być każdym!

03 lis

Naradę ogłoszono w nadleśnictwie niespodziewanie i nakazano przybyć na nią wszem zatrudnionym bez wyjątku, co według leśniczego Zdzisia oznaczało jedno:

- Będą to joby nad jobami!- prorokował- Na grzbiety nasze spadną rozliczne plagi, a karki giąć się będą pod ciężkim słowem!

Na resztę załogi padł strach, tak blady jak blada może być tylko wiadoma część ciała kanadyjskiego trapera.

Zza ściany kancelarii zagrzmiała małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka:

- Koszulę czystą załóż tym razem!- cienka ściana działowa, oddzielająca sypialnię od kancelarii drżała od wibracji wywołanych barytonem żony leśniczego- Niech mnie potem na językach nie noszą, że ja z takim niechlujem w jednej łożnicy sypiam!

- Toż ja na werandzie noce przepędzam!- zdumiał się leśniczy- Przecie jeszcze sezon grzewczy nie w pełni!

Ale koszulę czystą ubrał, choć drapała go w szyję, a osobliwie na plecach.

Na sali gdzie odbywała się narada panował ścisk a nawet zaduch. Leśnicy dyskutowali w kołach o powodach tak niespodziewanego zgromadzenia, aż punktualnie o 12 zjawił się nadleśniczy i wszelkie spekulacje ucichły.

- Siadać!- poprosił nadleśniczy tonem nie znoszącym jakiegokolwiek sprzeciwu- Dzisiejsza narada poświęcona jest zasadniczo jednemu wydarzeniu. Otóż nasz dotychczasowy zastępca nadleśniczego zostaje przeniesiony na ważne stanowisko do innego nadleśnictwa…

- Trocinkarzem chyba będzie- wyszeptała panna Marysia leśniczy na Mazgajach, puszczając oko do leśniczego Zdzisia.

- …a na jego miejsce przechodzi ten… no… pan stażysta Roman!- powiedział nadleśniczy i usiadł na swoim miejscu z głową ukrytą w dłoniach.

- O Matko Boska! Zeusie i Jowiszu!- leśniczy Zdzisio chwycił się za dolne okolice pleców- Chyba mam atak kolki hemoroidalnej!

I osunął się na podłogę.

Co dalej działo się na sali, ciężko nawet opisać. Stażysta Romuś i tak słabujący na umyśle, postradał ze szczęścia resztki jasności umysłowej i wdrapawszy się na krzesło wygłaszał jakieś Urbi et Orbi za pomocą takich dźwięków, jakby kozę skórowano na żywo.

Mazgaj liczący na awans, padł na podłogę rażony apopleksją. Panna Marysia biła brawo i zanosiła się rechotem bardziej odpowiednim dla krzyżackiego knechta, niźli dla damy ze Służby Leśnej. Reszta załogi pochowała się pod stoły, mniemając, że ich reakcja na wydarzenia, obserwowana przez nadleśniczego, będzie miała decydujące znaczenie dla przyszłej kariery czy wysokości dodatków funkcyjnych. Ale i pod stołami kasłano ze śmiechu, a nawet ryczano z wesołości.

- Cisza! Cisza do kroćset zdechłych orlików krzykliwych!- wrzasnął nadleśniczy- Bando idiotów podobnych bardziej osłom niźli potomkom Adama czy Ewy!

Śmiechy i rechoty umilkły.

- Gdybym ja miał jakikolwiek wpływ na ów awans, możecie być pewni, że nigdy by do niego nie doszło!- wołał rozsierdzony nadleśniczy- Niech was wszystkich szlag!

Rozległo się wołanie, że Mazgaja najprawdopodobniej już trafił, że trzeba zawezwać lekarza, choć rozległy się i głosy „niech zdycha, inżynier jeden!”.

Panna Marysia splunęła taktownie i wstała, zabierając głos:

- Ja to myślę, że należy pogratulować panu nadleśniczemu.

- Czegoż tu gratulować?!- zdenerwował się nadleśniczy- Toż ten bałwan podpisuje się odciskiem kciuka!

- Pogratulować, że doszedł pan do unikalnego w rozmaitych firmach  poziomu. Ma pan tak wykwalifikowaną kadrę i tak kompetentną, że obecnie każdy w nadleśnictwie, może zajmować dowolne stanowisko.

- Czyli każdy może być każdym!- potwierdził z podłogi słabym leśniczy Zdzisio.

 

Awans panny Marysi

10 paź

Narada gospodarcza w nadleśnictwie Garłacze dobiegała kulminacyjnego punktu. Gromy padały na tępych, idiotów, wałkoni i wszelką menażerię, która przez przypadek tylko i niezwykłym zbiegiem podłych okoliczności, dostała się na posady w Służbie Leśnej, które w normalnym nadleśnictwie, przysługują istotom cokolwiek bardziej przypominającym choćby neandertalczyków, bo o Homo sapiens nadleśniczy nie chciał nawet wspominać.

Pełniąca obowiązki leśniczego leśnictwa Mazgaje, panna Marysia, ziewnęła szeroko.

- Ale masz chuch!- zauważył półgłosem leśniczy Zdzisio- Wołu by obaliło!

- Cóż się dziwić!- odparła Marysia- Pohulałam wczoraj zdrowo. A z całej higieny porannej, zdążyłam przepłukać usta spirytusem i zagryźć czosnkiem.

- A cóż to była za okazja?- zapytał leśniczy Zdzisio.

- Wuj Naczelnik mnie odwiedził i przekazał radosną nowinę…

- Jaką?- leśniczy Zdzisio otworzył szeroko oczy.

- Zaraz sam się dowiesz!- mrugnęła okiem panna Marysia- Dziś to dopiero pohulamy!

- Cieszę się, że państwu tak tam wesoło- powiedział do nich z przekąsem nadleśniczy- Pragnę jednak przypomnieć, że jesteśmy na naradzie gospodarczej i odrobina uwagi nie zaszkodzi. Plotkujecie, a potem nie pamięta się o ważnych sprawach i wycina gniazda bocianów czarnych, bo się nie wie, że nie wolno!

- To stało się za poprzedniego leśniczego!- powiedziała głośno panna Marysia- Notabene tu obecnego inżyniera nadzoru.

Mazgaj skulił się za stołem prezydialnym.

- Nieważne kiedy- powiedział cierpko nadleśniczy- Ważne, że się stało i należy podkreślić, że dzięki zaangażowaniu pana inżyniera, gniazdo tego niezwykle cennego gatunku, wróciło na swoje miejsce!

- Ale rzeczony bocian, wraz z całą familią, który postradał żywot w owym nieszczęśliwym wypadku,  nie zdecydował się wrócić z zaświatów, pomimo tak spektakularnej odbudowy- złośliwie odparła Marysia- Nie zapomniał pan o czymś, panie nadleśniczy?

- Od dziś zostaje pani leśniczym leśnictwa Mazgaje- fuknął obrażony nadleśniczy- Ale Bóg mi świadkiem, że gdyby coś w kadrach ode mnie zależało…

- Słowa, słowa, słowa!- machnęła ręką panna Marysia- Jak powiada klasyk: nie zwalniaj, bo będziesz zwolniony! A ja z tego miejsca, zapraszam dziś wszystkich na wielką, uroczystą libację. Toteż bierzcie na jutro od razu urlopy na żądanie! Pohulamy! Ha!

I klepnęła leśniczego Zdzisia w ramię z taką radością, na jaką stać jedynie nowo upieczonego leśniczego.

 

Cóż za łeb ma Ekscelencja!!!

29 wrz

- Do mnie bando durniów!- zawołał Ekscelencja zza biurka- Ruszać się tam, zarazy! Bodaj was osikowymi kołkami bito, menażerio senegalska!

Tłum naczelników, ministreli, wszelkich wagantów i zwykłych trubadurów, rzucił się ku gabinetowi Jego Wysokości.

- Taki mam pomysł- ogłosił Ekscelencja- Że ten o sklepach z dziczyzną, możecie sobie w dupy powsadzać, gamonie! Ha! Otóż wymyśliłem, że odtąd każdy pojazd w nadleśnictwach na terenie całego kraju, będzie napędzany…

- Elektrycznością!- dopowiedział najstarszy naczelnik.

Ekscelencja zrobił minę, jak ów czeski przewodniczący składu sędziowskiego, który posłał na stryczek Karla Hermanna Franka zaraz po pamiętnej wojnie.

- Kto jeszcze raz mi przerwie- zapowiedział lodowatym głosem Ekscelencja- Zostanie wysłany na Front Wschodni! Prosto do Białowieży! Milczeć kiedy mówię! Otóż wszystkie pojazdy w polskim trwałym, zrównoważonym i wielo… tam tego i owego leśnictwie, będą napędzane holzgazem!

- Brawo! Brawo! Brawo!- rozległ się gromki aplauz klakierów- O Dostojny! Cóż za idea! Cóż za geniusz! Koryfeusz nauk!

- Po co mamy płacić za ropę i benzynę bezołowiową, skoro mamy pod dostatkiem drewna!- mówił niewzruszony Ekscelencja- Zaraz mi tu ośrodek w Jarocinie chlapnie jakiś projekcik takiego uniwersalnego auta! Według mojego rozkazu pojazd ma być wykorzystany do przewozu osób, sadzonek, orki głębokiej, rozdrabniania pozostałości na zrębach! Słowem do wszystkiego!

- Wszystko dobrze Ekscelencjo- powiedział najstarszy z naczelników- Ale chcę przypomnieć, że jest to pomysł zupełnie niemiecki! Hitlerowcy jeździli czymś takim podczas okupacji! Jak to będzie wyglądało?

- No żeby was obesrało!- zdenerwował się Ekscelencja- Nie możemy się cały czas na te cholerne Niemcy wypinać! Czy ja wam każę się za Wehrmacht przebierać, czy racjonalnie wykorzystywać dary lasu? Jakby się Ameryka na Niemców obraziła po wojnie, to gówno by mieli, a nie rakiety kosmiczne! Co za defetyzm! Ja was wszystkich w końcu wymienię! Wy się wcale nie nadajecie do TZW gospodarki leśnej! Wymorduję! Powyduszam!  Boże! Gdzie jest Kapelan?! Gdzie Kapelan!?

Cała menażeria podnóżków i naczelników pierzchła. Po chwili wszedł Kapelan ze sznurem w ręku:

- Czy Ekscelencja mnie wzywał?

- Dobrodziej się tu włóczy po derekcji, z babami plotkuje, a poziom dyscypliny się rozprzęga!- rozgniewał się Ekscelencja- Jeszcze raz i dobrodziej pojedzie do Białowieży egzorcyzmować ekologów! I może w końcu zrobiłby dobrodziej pożytek z tego sznura! Za mocno oni się tam rozdokazywali!

 

Sczeźniesz w piekle ekologu!

17 wrz

Za szwabskie Euro wynajęty!

Bądź ekologu już przeklęty!

Żeś jest podnóżek złej Makreli,

Bodaj cię wszyscy diabli wzięli!

 

Ty, co puszczańskie kalasz błoto,

Boś pożytecznym jest idiotą,

Wiedz, że za takie pokalanie

Na Wieczność w Piekle się ostaniesz!

 

Coś pod harvester rzucał ciało,

Wiedz, że mąk w Piekle będzie mało!

I nawet Pan Bóg z archanioły,

Zetrą twą duszę w pył, popioły!

 

Chwili wytchnienia! Ni kubka wody!

Wszędy gorąco, siarki smrody!

Wszędy rzężenie, wycie, krzyki,

Za to żeś mnożyć chciał korniki!

 

I „tefaueny” nie pomogą!

I nawet pies z kulawą nogą!

I to pamiętaj nade wszystko:

Ministrem w Piekle będzie Szyszko!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Sczeźniecie w piekle leśnicy!

16 wrz

Za to, że Puszczę rżniesz, rąbiesz wściekle –

Będziesz leśniku smażył się w piekle!

Będą cię smażyć mściwi szatani,

Za to żeś wyrok wykonał na Niej!

 

Za każde drzewo i za kornika,

Smażyć cię będzie diabelska klika!

Za brzozy, świerki, graby i dęby,

Będzie ci diabeł wybijał zęby!

 

Skórę ci będą darli pasami

Za to żeś walczył z ekologami!

Za to żeś krtanie dławił i grdyki

Czeluść napełnisz bolesnym krzykiem!

 

I ty ministrze! I derektorze!

Drogi do piekła pewny być możesz!

Za każdą deskę co z Puszczy rodem,

Zgnębi was diabeł smołą i smrodem!

 

Największa kara na koniec czeka:

Ponad pojęcie zwykłego człeka!

Będzie to kara nie byle jaka:

Przyjmie czart postać pana Wajraka!

 

 

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Leśne rymowanki