RSS
 

Niedziela w leśnictwie Krużganki

27 wrz

Leśniczy Zdzisio siedział na werandzie i obserwował Szarika, który biegał z ponurą i zaciętą miną po podwórku, dysząc żądzą mordu. To małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka orzekła, że skoro leśniczy nie ma zamiaru uczestniczyć w niedzielnym nabożeństwie, to ona wypuści na podwórko Szarika, bestię rodem z piekła, mieszańca wyżła z chartem afgańskim, który skutecznie uniemożliwi oddalanie się leśniczemu poza obręb budynku leśniczówki.

Kiedy tylko leśniczy otwierał drzwi werandy, pies rzucał się do nich ze straszliwym jazgotem i ujadaniem, a piana ciekła mu z pyska. W oczach bestii leśniczy widział jedynie nienawiść do Służby Leśnej, a zwłaszcza do pracowników terenowych tejże Służby.

Leśniczy Zdzisio obrzucał Szarika rozmaitymi ciężkimi obelgami, miotał przekleństwa i wyzwiska, ale pies tylko się od tego robił bardziej agresywny. Próbował też przekupić go puszką mielonki turystycznej jaką nadleśnictwo przekazało ongi jako posiłek regeneracyjny, ale po raz kolejny okazało się, że nie zawsze to co smakuje Służbie Leśnej, smakuje zwierzętom.

- Jesteś gorszy niż najgorszy z inspektorów!- wrzasnął leśniczy- Głupszy niż najgłupszy z najgłupszych naczelników! Nawet derektor, choć wszyscy wiemy jakim jest człowiekiem, jak potrafi zachowywać się względem podwładnych, jest lepszy od ciebie, wysłanniku piekielny i Judaszu!

Bestia słowa leśniczego przyjęła z mściwą satysfakcją. Ba! Przybrała nawet pozę inżyniera nadzoru, warując tuż przy drzwiach leśniczówki i czyhając na mały, najmniejszy choćby błąd leśniczego. Z taką różnicą, że zamiast kartki z notatką służbową zamierzał Szarik wykorzystać rozmaite zęby i kły jakie posiadał w straszliwej paszczy.

Leśniczy Zdzisio poszedł po kbks do kotłowni. Jeszcze nie wiedział co zamierza dokładnie zrobić, ale w głowie zaświtał mu pomysł, aby w jakiś sposób upozorować wypadek z bronią palną, jakiego ofiarą miało  paść psie bydlę, psujące mu niedzielę. Na półce, gdzie zazwyczaj leżał karabinek leżała kartka z krótkim liścikiem, napisanym charakterystycznymi kulfonami małżonki leśniczego: „Żebyś nie miał głupich pomysłów, a Szarik żył z nami jak najdłużej schowałam ci kbks. Oddam po mszy świętej.”

- Boże, ona jest gorsza niż System Informatyczny Lasów Państwowych, a on jest już naprawdę uciążliwy i nienawistny rodzajowi ludzkiemu!- wściekł się leśniczy – Niech ją szlag trafi z tym jej przewidywaniem!

obrazekTak właśnie profeci wyobrażali sobie System Informatyczny LP, który obezwładnia terenową Służbę Leśną i odbiera jej resztki rozumu.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Rabunkowa gospodarka leśna

 

Dodaj komentarz