RSS
 

Dopalacze, a TZW gospodarka leśna

13 kwi

- W związku z pismem z Regionalnej Derekcji zakładamy w nadleśnictwie zespół mandolinowy- oznajmił na naradzie nadleśniczy.

Leśniczy Zdzisio momentalnie się spocił. Miał na pieńku z zastępcą nadleśniczego, inżynierem nadzoru, połową bab z biura i służbowym kotem nadleśnictwa, przez co w jednej chwili zrozumiał, że zostanie wytypowany do składu zespołu.

- Po cóż nam taki zespół?- zapytała się odważnie eksstażystka Marysia, obecnie piastująca odpowiedzialne stanowisko p.o. leśniczego leśnictwa Mazgaje.

- Nasze działania na niwie edukacji przyrodniczo-leśnej w skali nadleśnictwa okazały się niewystarczające, a jej długofalowe efekty więcej niż mizerne. Więcej ludzkości, zwłaszcza tej po miastach, bardziej jest podatna na propagandę Wajraka aniżeli na naszą. Toteż tym mandolinowym zespołem Derekcja chce przejść do kontrofensywy –wyjaśnił nadleśniczy – Grać będą wszyscy, bez wyjątku. Teren, baby z biura, a nawet kadra kierownicza.

- To jaki my repertuar będziemy grali?- dopytywała Marysia- Żeby ludzkość pojęła sens wycinki zrębów?

- Ludowe pieśni, sławiące Trwałą, Wielofunkcyjną i Zrównoważoną gospodarkę leśną. Na etacie w Derekcji został zatrudniony specjalista, który będzie zajmował się szkoleniami i układaniem tekstów. Docelowo w nadleśnictwach ma się tym zajmować Dział Techniczny.

- A skąd ja mędolinę wezmę?- odezwał się w końcu leśniczy Zdzisio.

- Nie gadajcie, że przy waszych poborach nie możecie kupić sobie zasranej mandoliny!- zdenerwował się nadleśniczy- W każdym sklepie z mandolinami można ją sobie kupić! Wszystko wam dać, kuźwa! Funkcyjne! Ryczałt rozjazdowy! Urlop wypoczynkowy! A ten nie może sobie mandoliny kupić! Za tydzień pierwsza próba. O osiemnastej. Wszyscy stawią się z mandolinami!!!

- Ale to po godzinach pracy…- ziewnęła Marysia- Nie będę ja z siebie idiotki robiła za darmo.

- Przypominam, że jest pani w Służbie Leśnej!- nadleśniczy wypowiedział to tonem bazyliszkowym- A Służba oznacza służbę!

- Ja mam wizytę u psychoterapeuty i nie przyjdę- odparła zdecydowanie Marysia- Rzucam właśnie dopalacze. Przynajmniej te mocniejsze.

Nadleśniczy otworzył usta.

- Rzucam, bo trzebieże późne wyznaczone pod ich wpływem, wyglądają cokolwiek „niepodręcznikowo”- wyjaśniła Marysia- Mazgaj już cztery notatki na mnie napisał. Po zwykłej wódce nigdy się nie przypier… ten tego, a po tym „szajsie” cały czas się czepia, że się zwarcie luźnym uczyniło!

- A co będzie jak zespół mandolinowy nie pokona propagandy Wajraka?- zastanowił się głośno leśniczy Zdzisio.

- Może tak być- dodała Marysia- On strasznie chytry. Rzępolenie na bałałajkach może nam nie pomóc.

- Derekcja ma plan „B”- powiedział złowieszczo nadleśniczy- Nazywa się to roboczo: „Leśny striptis”…

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Rabunkowa gospodarka leśna

 

Dodaj komentarz