RSS
 

Wolna sobota w lesie i poza nim

15 maj

Leśniczy Zdzisio stękał i jęczał. Stażysta Romuś z podleśniczym ze współczuciem spoglądali na swego bezpośredniego przełożonego, którego cała postać przypomniała im wszystkich znanych męczenników, a zwłaszcza świętego Andrzeja Boboli, rozerwanego końmi czy świętego Eustachego, upieczonego w spiżowym wołu (wraz z rodziną i żoną).

- Diabli nadali ten Toruń!- zajęczał leśniczy- Więcej ja po żadnych wiejskich konferencjach nie będę włóczył się!

- Tak ciężko było nadążyć za przewodnimi myślami?- zapytał się podleśniczy- Czytalim w internecie! Czy dużo było o judeoekologicznych nazistach i wrażych brygadach zmotoryzowanych drwali?

Leśniczy Zdzisio machnął ręką:

- Diabli tam z tymi mądrościami ministerialnymi czy geniuszem derektorskim. Nachlalim się w autokarze wódki, a że do Torunia droga daleka, wypiliśmy cokolwiek za dużo- czknął leśniczy- Jeszcze mnie trzyma!

Stażysta Romuś zabulgotał i zazgrzytał zębami, pytając w ów chytry sposób, czy leśniczy widział z bliska Ojca Dyrektora.

- Jak miałem go zobaczyć, skoro leżałem nachlany w autokarze!- zdenerwował się leśniczy.

- Myślałem, żeście pili w drodze powrotnej- zdumiał się podleśniczy.

- Niestety z pieniędzy składkowych zakupiono tyle alkoholu, że nie zdążylibyśmy go wypić w drodze powrotnej- tłumaczył Zdzisio.

- Że cię ziemia jeszcze po sobie nosi!- zahuczała zza ścianą małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka, a na dodatek żarliwa chrześcijanka- Jesteś zakałą rodu ludzkiego i całej gospodarki leśnej! Żeby być w Toruniu i nie zobaczyć Ojca Dyrektora! Będziesz smażył się za to w piekle! I za niektóre trzebieże późne też!

- Kopernika też nie widziałem, durna babo, a on chyba znaczniejszy!- odciął się leśniczy.

- Kopernik nie żyje- pewnie stwierdził podleśniczy.

Stażysta Romuś, ofiara gimnazjalnej edukacji, zapytał się kim był ów wspomniany przez nich Kopernik.

Kiedy usłyszał, że to nieżyjący astronom stracił zainteresowanie jego osobą, gdyż jak wyjaśnił za pomocą gulgotania, prawdziwy leśnik nie ma czasu na takie idiotyzmy jak gwiazdy i galaktyki.

- A nadleśniczy wam tak pozwolił chlać?- zapytał się podleśniczy- Odważny człowiek.

- A kto mi w wolną sobotę chlać zabroni?- ziewnął leśniczy- A ja z nieprzymuszonej i własnej woli, postanowiłem w sobotni, majowy dzień pojechać na konferencję. A to, że była ona praktycznie eucharystyczna, wybacz, ale to nie moja wina!

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Rabunkowa gospodarka leśna

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Gajus znad kanału

    15 maja 2017 o 20:54

    Zaiste nic dodać nic ująć . I ja tam byłem miód i woooodę piłem. No ale Kopernika my widzieli,a może nam się wydawało?