RSS
 

Ucieszna rozmowa w kancelarii leśnictwa Krużganki

17 cze

- Teraz wiem co sprawia, że uprawa w 222b przypomina obraz nędzy i rozpaczy- orzekł leśniczy Zdzisio, siorbiąc głośno Najświętszą Kancelaryjną Kawę, bez której nie może rozpocząć się żaden dzień ciężkiej pracy w Lasach Państwowych.

- Co?- zapytał podleśniczy.

- Wiadomo- wzruszył ramionami leśniczy- Szatan, Belzebub i Lucyfer. Nikt inny za tym nie stoi.

- Sądzisz, że szeliniaki, sarny, jelenie i łosie  zostały do tego namówione przez Księcia Piekieł?- zapytał poważnie podleśniczy,

- To proste jak drut. Jakież może być inne wytłumaczenie?- podniósł do góry palec leśniczy.

- Spróbuj to napisać w wyjaśnieniu- machnął ręką podleśniczy- „…w nawiązaniu do notatki służbowej inżyniera nadzoru w sprawie zgryzionej uprawy w oddziale 222b, wyjaśniam, że jest to sprawa sił nieczystych, a najpewniej samego Szatana, na co Służba Leśna nie ma wpływu, ze względu na braki teologiczne. Zwracam się z prośba o egzorcyzmowanie w/w uprawy. Podpisano leśniczy Zdzisław.”

- Ni kpijcie z Pana Derektora!- zagrzmiała za ścianą małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka- Bóg go zesłał! Tylko on jeden może przynieść ratunek udręczonym przez siły nieczyste lasom! Ileż u was zgnilizny moralnej widać po przykładzie waszej zdegenerowanej trójki.

Tu stażysta Romuś zaprotestował za pomocą potępieńczych jęków, które miały uświadomić wszelkiemu słuchaczowi, że on też uważa, że wszystkie procesy naturalne w lesie, zarówno w kraju, jak i za granicą to sprawka Diabła. A Adam Wajrak ma podpisany cyrograf.

- I pamiętajcie jak rzadko zdarza się w dziejach Lasów Państwowych taka komfortowa sytuacja!- zahuczał małżonka- Dzięki której Pan Derektor może wcielać w życie swe mądre i światłe idee! I objaśniać ciemnocie leśnej rządzące lasem prawidła!

- Jaka sytuacja?- zdziwił się leśniczy Zdzisio.

- Że na skutek sytuacji  i powiązań towarzysko- rodzinnych, nawet Minister Ochrony Środowiska, może Pana Derektora w dupę pocałować- huknęła małżonka leśniczego, aż na ziemię spadło godło państwowe, przytwierdzone do ściany, nazbyt lichym gwoździkiem.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Rabunkowa gospodarka leśna

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~linka

    17 czerwca 2017 o 10:17

    Azaliż prawda to, nawet w „South Park” leśne zwierzątka bynajmniej nie były uroczymi istotkami o wielkich oczach i mokrych noskach, tylko pomiotem piekielnym odprawiającym czarne msze. A każdy wie, że SP to paradokument oparty na faktach, a nawet na „faktach autentycznych.”

     
  2. ~mach

    18 czerwca 2017 o 00:41

    :) Skoro pojawiła się rosła i postawna Kaszubka (w opowiadaniu – małżonka leśniczego), jak również postać Pana Ministra, to może oznaczac tylko jedno – czas na …

    „Córka Leśnika”

    Gdy na pniu z drzewa okrakiem siedziałaś
    Poczułem duszność, gdyż z nieba miał spaść grad
    Jak to Kaszubka, niczego się nie bałaś
    Ja chłopiec w rurkach, więc bałem się jak szlag!

    Zając przykicał i mrugnął, chrząkając
    Ty go złapałaś, zdusiłaś, że aż padł
    Ja ci mówiłem: „To przecież tylko zając…”
    Ty ostrym tonem, bym brał się za twój zad…

    Córko Leśnika, Kaszuba z Kaszub
    Pokaż wreszcie swej empatii cały zasób
    Daj mi odetchnąć, bo też tu skonam…
    Niech się przekonam, ile dobroci jest w słowie Iwona.

    Minął tydzień, ty ciągle mnie nachodzisz
    Dzwonisz, pukasz, lajkujesz wiersze me
    Jak przed tobą mam w końcu się obronić
    Gdy koperty z swą bielizną do mnie ślesz?

    Hordy dzików napuszczasz na me Tico
    Wszak te bestie zadrapały lapka mi
    Bez stanika, z kwiatem w zębach, mówisz: „Chico
    Bądź mi misiaczkiem z obrączką i bydź sweet…”

    Córko Leśnika, Kaszuba z Kaszub
    Pokaż wreszcie swej empatii cały zasób
    Daj mi odetchnąć, bo też tu skonam…
    Niech się przekonam, ile dobroci jest w słowie Iwona.

    :D