RSS
 

Leśne Zakłady Mięsne

23 cze

Nadleśniczy otworzył naradę, wygłaszając płomienną tyradę o zidioceniu swoich pracowników, ich głębokiej niekompetencji, przypadkach jawnego kretynizmu, a wszystko to z powodu zadania jakie otrzymał z Derekcji.

- Derekcja wskazała nasze nadleśnictwo, jako jednostkę, która ma otworzyć sklep mięsny z rozmaitą dziczyzną- zakomunikował srogim głosem nadleśniczy, dodając jeszcze kilka zdań na temat wrodzonej tępoty kilku leśniczych i że na ich miejsce za bramą czeka setka chętnych i tylko dlatego, że ci czekający są jeszcze bardziej tępi od tych na sali, nie zdecydował się ich powymieniać.

- Do czasu jednakowoż- pogroził palcem załodze nadleśniczy- W związku z naszym zadaniem, wyznaczam jako ekspedientkę pannę Marysię, obecnie piastującą zaszczytną funkcję p.o. leśniczego leśnictwa Mazgaje. Towar mamy dostarczać sami, a więc w ramach kontyngentu, każde leśnictwo ma oddawać sto kilo mięsa tygodniowo.

- Ja się nie nadaję na sklepowe!- zdenerwowała się panna Marysia, słynna eksstażystka leśniczego Zdzisia- Ja nigdy nie robiłam w branży mięsnej!

- Z drewnem daje pani radę, to i mięso pani komuś wciśnie!- zdenerwował się nadleśniczy- Ja tu się nie pytam o kompetencje, tylko zadania rozdzielam!

- A skąd my tyle dziczyzny weźmiemy?!- leśniczy Zdzisio, jako najbardziej życiowo doświadczony, dokonywał pośpiesznej kalkulacji.

- Gówno mnie to obchodzi!- rozeźlił się nadleśniczy na dobre- Ma być kuźwa sklep, ma być ekspedientka, ma być towar na półkach!!!

- No a niby gdzie ma być ten sklep?- zapytała panna Marysia, żując jakąś substancję psychoaktywną.

- Małą ma pani kancelarię do jasnej cholery?!- nadleśniczy- Wstawi się lodówki, zamrażarki, jakąś glazurę się rzuci na jedną ścianę i haki. I niech będzie ten cholerny sklep! I niech ja więcej nie słyszę głupich pytań! Niech ja mam spokój i warunki do prowadzenia TZW gospodarki leśnej!!!

- Czy kontyngent ma składać się wyłącznie z dziczyzny, czy można w ramach przymusowych dostaw, oddawać inne rodzaje mięsa. Na ten przykład wieprzowinę domową?- pytał zapobiegliwie leśniczy Zdzisio.

- Mnie to gówno obchodzi co tam będzie w sklepie!!!- huknął ręką w stół nadleśniczy- Byle reklamacji nie było!

I rozjazgotał się na dobre na temat niżu intelektualnego na sali.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii O wszystkim po trochu

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~linka

    25 czerwca 2017 o 15:52

    Rozumiem, że na pierwszy rzut pójdzie guziec, taka świnia z Afryki :D