RSS
 

Kanarek Jego Ekscelencji

19 lip

Bywały dni, kiedy Jego Ekscelencja stawał się na tyle rozdrażniony i gniewny, że dni na dworze w Derekcji były wprost nie do zniesienia.

Dostawało się równo i demokratycznie wszelkim naczelnikom, specjalistom, giermkom i wszelkiej innej derekcyjnej menażerii. Aby zaradzić bezustannemu tłuczeniu po łbach, karkach i grzbietach, uradzono zakupić dla Ekscelencji jakieś zwierzę, bo jak wszyscy wiedzą, posiadanie zwierzęcia łagodzi wszelkie obyczaje, nawet te najbardziej grubiańskie i leśne.

Długo zastanawiano się jakie to ma być rodzaj zwierzęcia. Któryś z rozlicznych trubadurów zaproponował papugę, co zaraz wyperswadowano:

- Kiedy papuga wejdzie w komitywę z Jego Wysokością, wnet zacznie nas traktować podobnie jak Ekscelencja, albowiem jest to ptak znany z naśladownictwa! Kiedy durniami i cymbałami nazywa nas Jego Dostojność sprawa jest oczywista i bezdyskusyjna, bycie jednak lżonym przez ptaka, oznaczałoby upadek wszechostateczny!

Koniec końców zakupiono kanarka. W zdobnej w rozliczne symbole i logo leśne, pozłacanej klatce, ptak prezentował się okazale i po pańsku, co zrobiło wielkie wrażenie na Ekscelencji, który podczas uroczystej ceremonii wręczenia ptaka, pozwolił sobie nawet uronić łzę wzruszenia.

Ptak pojechał z Derektorem po pracy do domu.

Jakież było przerażenie całego dworu derekcyjnego, kiedy nazajutrz Ekscelencja wrócił do Derekcji z kanarkiem w pozłacanej klatce.

Okazało się, że małżonka Ekscelencji obawiała się stworzeń ze skrzydłami, uważała je wszystkie za rodzaj nietoperzy ( a te jak wiadomo są wysłannikami Szatana), toteż kiedy ujrzała w progu Derektora z klatką, doszło do awantury, a sądząc po wyglądzie klatki do niewielkich przepychanek. Kanarek zdaje się też nieco oberwał.

Wściekły Ekscelencja wymachiwał klatką i krzyczał od progu:

- Durnie! Bodaj was bito! Też wymyślili! Kanarek! Trzeba od razu było kupić bawołu albo goryla, cymbały betlejemskie!

Dworacy pokryli się po swoich kantorkach i pod biurkami.

- O Najmędrszy!- wołał leżąc w sposób uniżony przed Ekscelencją najstarszy z naczelników- Miał być ów kanarek lekiem na twoje skołatane nerwy, wyczerpane walką o TZW gospodarkę leśną!

- Dobrze już dobrze!- klasnął w ręce Ekscelencja- Muszę jak zwykle naprawić wasze błędy! Kanarek przecie nie jest winny, że muszę pracować z bandą takich durniów!

Wkrótce zarządzeniem Derektora, kanarek otrzymał nową klatkę, posiłki regeneracyjne, własny gabinet, przydział na sorty mundurowe, a nawet ryczałt rozjazdowy. Oficjalnie został zatrudniony na stanowisku Ptaka Reprezentacyjnego Lasów w randze starszego inspektora Służby Leśnej. Kiedy tylko Ekscelencja miał ochotę obcować z ptakiem, uroczysta procesja, złożona z samych znakomitości niosła klatkę do gabinetu Derektora, gdzie dochodziło do wielce pożytecznych rozmów. Głównie urągano tam ekologom i projektowano pisma okólne.

Derektor był tak szczęśliwy, że jeszcze tego samego dnia machnął „Ukaz o ptakach służbowych”, „Szczegółową instrukcję postępowania z Ptakiem Reprezentacyjnym” i „Zasady bezpiecznej koegzystencji z ptakami służbowymi w nadleśnictwach”. Każde nadleśnictwo miało zakupić kanarka, zatrudnić na etacie starszego specjalisty, przy czy Ekscelencja zastrzegł, że prawdziwy kanarek jest tylko jeden.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Rabunkowa gospodarka leśna

 

Dodaj komentarz