RSS
 

Tak chciał Pan…

09 wrz

Narada gospodarcza w nadleśnictwie rozpoczęła się jak zwykle. Nadleśniczy oznajmił leśniczym, że są durniami, wałkoniami, pasożytami i że na miejsce takich łobuzów i hultai pod bramą nadleśnictwa czeka stu innych i gdyby tylko wiedział, że nie są jeszcze większymi bałwanami niż ci na sali, bez zbędnej zwłoki pozamieniałby jednych matołów na innych. Zapowiedział, że jeśli się nie poprawią, wszyscy wylądują na Froncie Wschodnim, mając na myśli Puszczę Białowieską.

- Mamy wrzesień- kontynuował swą arcymądrą wypowiedź pan nadleśniczy- Chcę zatem podsumować tegoroczną walkę z kornikiem na terenach poszczególnych leśnictw. Kolega inżynier nadzoru ( tu inżynier Mazgaj dostojnie skinął głową, a nawet zrobił dystyngowany ruch rękami, jakby sugerował bicie braw) przygotował szczegółowy raport. Z tego oto tu raportu wynika, że leśnictwo Mazgaje, prowadzone przez panią pełniącą obowiązki leśniczego, notabene Marysię, wypuściło kornika, a nawet doprowadziło do jego rozprzestrzenienia się po okolicznych leśnictwach! To sabotaż TZW gospodarki leśnej!

Panna Marysia w odpowiedzi czknęła znacząco:

- A pan nadleśniczy- powiedziała ziewając- Lekcji nie odrabia i zupełnie rozmija się z linią zaproponowaną przez Pana Derektora, Jego Wysokość Ekscelencję i tak dalej.

- Co?!- zaperzył się nadleśniczy- Co za bzdury opowiadasz niewiasto! Zawsze idę po linii derektorskiej i nigdy nie zrobiłem żadnego od niej odstępstwa…

- Choć rozum niejednokrotnie podpowiadał inaczej- bezczelnie dopowiedziała panna Marysia- Zanim zrobimy przerwę na fajurę, chcę podkreślić, że obecnie uważa się, że wszelkie klęski i niepowodzenia leśne, są karą za grzechy, zesłaną prosto od Pana Boga. Jakże miałam walczyć z kornikiem, skoro Ekscelencja dał nam jasno do zrozumienia poprzez niejedną swą wypowiedź, że to Niebiosa zsyłają na nas klęski, karząc za rozmaite grzeszki, a nawet i grzechy! Wstyd żeby osoba na takim stanowisku nie potrafiła pojąć chrześcijańskich fundamentów Trwałej, Zrównoważonej i Wielofunkcyjnej! Bóg tak chciał! A jeśli Bóg tak chce, to nie pomogą nawet pułapki feromonowe i korowanie!

Nadleśniczy, jego zastępca oraz inżynier nadzoru, siedzieli z otwartymi gębami. Stracili zupełnie rezon, podczas gdy Marysia kontynuowała:

- Nawet nie trzeba iść za bramę, żeby znaleźć dziesięć razy odpowiedniejszą osobę na pańskie stanowisko panie nadleśniczy. Tu na tej sali, jest ich co najmniej dziesięć! Nieprawdaż Zdzisiu?- i Marysia klepnęła leśniczego Zdzisia w ramię. Leśniczy Zdzisio, tak jak cała reszta leśniczych, zdetonowany zuchwalstwem swej eksstażystki zakrztusił się kawą.

- Nawet nie chcę sobie wyobrażać miny Jego Ekscelencji Derektora, gdyby dowiedział się, że jest w Polsce nadleśnictwo, którego ścisłe kierownictwo dewastuje podstawy TZW gospodarki, sugerując, że jedna, biedna p.o. leśniczego, skromna panienka, może przeciwstawić się Panu Bogu i zwalczyć jego zesłany przez niego dopust na terenie leśnictwa- dodała na koniec Marysia- A teraz zróbmy przerwę, bo mnie i palić się chce i suszy po wczorajszym.

W efekcie, na tym naradę zakończono.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Rabunkowa gospodarka leśna

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~bebkowa

    12 września 2017 o 10:06

    Front Wschodni…
    No żesz Autor genialny!