RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Leśne rymowanki’

Sczeźniesz w piekle ekologu!

17 wrz

Za szwabskie Euro wynajęty!

Bądź ekologu już przeklęty!

Żeś jest podnóżek złej Makreli,

Bodaj cię wszyscy diabli wzięli!

 

Ty, co puszczańskie kalasz błoto,

Boś pożytecznym jest idiotą,

Wiedz, że za takie pokalanie

Na Wieczność w Piekle się ostaniesz!

 

Coś pod harvester rzucał ciało,

Wiedz, że mąk w Piekle będzie mało!

I nawet Pan Bóg z archanioły,

Zetrą twą duszę w pył, popioły!

 

Chwili wytchnienia! Ni kubka wody!

Wszędy gorąco, siarki smrody!

Wszędy rzężenie, wycie, krzyki,

Za to żeś mnożyć chciał korniki!

 

I „tefaueny” nie pomogą!

I nawet pies z kulawą nogą!

I to pamiętaj nade wszystko:

Ministrem w Piekle będzie Szyszko!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Sczeźniecie w piekle leśnicy!

16 wrz

Za to, że Puszczę rżniesz, rąbiesz wściekle –

Będziesz leśniku smażył się w piekle!

Będą cię smażyć mściwi szatani,

Za to żeś wyrok wykonał na Niej!

 

Za każde drzewo i za kornika,

Smażyć cię będzie diabelska klika!

Za brzozy, świerki, graby i dęby,

Będzie ci diabeł wybijał zęby!

 

Skórę ci będą darli pasami

Za to żeś walczył z ekologami!

Za to żeś krtanie dławił i grdyki

Czeluść napełnisz bolesnym krzykiem!

 

I ty ministrze! I derektorze!

Drogi do piekła pewny być możesz!

Za każdą deskę co z Puszczy rodem,

Zgnębi was diabeł smołą i smrodem!

 

Największa kara na koniec czeka:

Ponad pojęcie zwykłego człeka!

Będzie to kara nie byle jaka:

Przyjmie czart postać pana Wajraka!

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Pieśń na narady w Lasach Państwowych

27 maj

Pieśń do uroczystego odśpiewywania na naradach gospodarczych w Lasach Państwowych i konferencjach o problematyce wiejskiej.
Melodia: ludowa, podniosła.
Słowa: skromny autor, zafascynowany TZW gospodarką leśną.

 

My wam pokażemy!

Gdzie przedtem chaszcze, płazowina,
Gdzie jeno próżny skowyt wilka,
Teraz się wszelka pnie drzewina!
Sadzim tysiące co chwil kilka!

Niech sczeźnie wszelki celebryta,
Co w nasze szprychy wsadza kij!
I Kinga Rusin – zła kobieta,
Najjadowitsza z wszystkich żmij!

I choćby Wajrak puszczał jad,
Stukrotnie gorszy niż jad kobry,
Sprawim by Wajrak jak pień padł,
Gdy go podgryzą chytre bobry!

Ach jakby pragnął obcy drwal,
Władzę obalić swą siekierą!
My mamy swoich siekier stal!
I mamy siekier od cholery!

W zrównoważeniu będziem trwać!
Wielofunkcyjnym na dodatek!
Kto nam przeciwko?! Gad i bladź!
Źle prowadzących się syny matek!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Doktor inżynier naszych marzeń!

20 maj

Konrad – dr inż. leśnych marzeń

Kto twardo w bitwie trwa upartej
Przeciw faszystom ekologom
Ten umie pokierować wiatrem
Machając ręką albo nogą.

Kto swych zarządzeń pilnie strzeże,
Kto naprzód wiedzie Służbę Leśną,
Ten się za bary z cieniem bierze,
Tego się będzie sławić pieśnią!

To Konrad Lasy w pochód śle!
Na konferencje jechać każe!
Konrad- jak biskup, Konrad- wódz!
Doktor inżynier leśnych marzeń!

Jest to swobodna przeróbka wiersza pana poety Krzysztofa Gruszczyńskiego, pierwotnie opowiadający o Stalinie (Stalin – inżynier naszych marzeń).

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Pieśń o ekologu Urbanie

19 lip
Żył jeden ekolog, a Urban mu było,
Ratował przyrodę – chronił ją aż miło.
Wszelkim wrażym siłom – wrażym cnej przyrodzie,
Z wysuniętą piersią stawał na przeszkodzie.
 
Do drzew się przykuwał, mięsa nie jadł wcale,
Jeździł na rowerze, biegał – i tak dalej.
W rodzinnym posiołku gęby otwierano,
Lecz co będzie dalej cierpliwie czekano.
 
A dalej już było, tak jak chyba zawsze:
Chce Bóg kogoś skarać -  w rozumie mu paprze.
I gdy Urban był już na mentalnych szczytach,
Wtedy się zjawiła przepiękna kobita.
 
Rzucił Urban rower, oszczędzanie wody,
Ratował nie faunę, a resztki urody.
I ciężko to pisać, aż się ręce trzęsą:
Zaczął Urban jadać świń i kurek mięso!
 
Ożenił się Urban, ożenił! A jakże!
Przyjaciela znalazł w myśliwym, swym szwagrze.
Tak się wizją łowów ekolog podniecił,
Że na koniec przestał segregować śmieci.
 
Hadko było pisać o wstrętnym Urbanie,
Ale niechże morał po nim choć zostanie:
Nie jesteś ekolog, tylko zbój* i szuja,
Skoro od przyrody, ważniejszą ci ruja!
 
* w oryginale użyto dosyć wulgarnego słowa
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Piosenka na koniec lasu

16 lip
Siedzi pan leśniczy, na wyciętym zrębie
Grzebie sobie palcem, raz w uchu*, raz w gębie.
Bocian, już bezdomny, smutno nad nim lata,
Chyba czas mu wracać gdzieś na koniec świata.
 
Patrzy pan leśniczy: „Leć bocianie marny!
Nie dość, żeś zawadą, to jeszcześ i czarny!
Zaraz bym przez ciebie miałbym w lesie strefę,
A tak drwale mają radość i uciechę!”
 
Kuny, gronostaje, dziki i łasice,
Przegnał precz leśniczy z nienawistnem licem.
Wyciął kawał zrębu ściśle według planu
Pozbył się na dobre zwierzęcego kramu.
 
Potem sprawiedliwość go dosięgła sroga,
Bo mu się pod piłę podwinęła noga:
Leśnemu przerżnęło tętnicę udową,
Zgon nastąpił prędzej niż wymówił słowo.
 
Na pogrzeb przylazły przegnane zwierzaki:
„Dobrze ci bestyjo! Zeżrą cię robaki!”
I chórem memento razem odwaliły:
„Kto piłą wojuje, ten ginie od piły!”
 
* w oryginale leśniczy grzebał zupełnie gdzie indziej
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Wiewiórka i żubr

28 gru

Dziś prezentujemy pradawną fraszkę podlaską, która w przekazach ustnych funkcjonuje w okolicach wsi Załuki, Pieszczaniki i Waliły (Podlaski Trójkąt Bermudzki) już od piętnastu lat. Dzięki fraszce, wiele osób wie, jak ma się zachowywać wobec ludzi na stanowiskach, chorych na ospę, a także zwierząt zarażonych wścieklizną.

Wiewiórka i żubr:

Raz wiewiórka jedna, nieduża, wręcz mała,
Z topoli osiki na żubra nasrała.
Żubr nie zauważył owej ondulacji
Natomiast wiewiórka padła z egzaltacji.
Jaki jest więc morał z wierszyka owego?
Jeśli jesteś mały – nie sraj na większego!
 

A tak właśnie niektórzy wypychają wiewiórki. Proszę zwrócić uwagę na inteligentny wyraz mordki, osiągnięty dzięki odmiennemu niż w naturze rozstawieniu przez preparatora oczu:

wiw
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Szwedzka leśna pastorałka bez udziału Dzieciątka

24 gru

Jest to odwieczna leśna pastorałka, śpiewana pod nosem przy ubieraniu daglezjowych choinek, przez szwedzkich leśników, której tytuł w oryginale brzmi „Skogs sång om parasiter”. Śpiewana do melodii „Przybieżeli do Betlejem pasterze”, nadaje każdej leśnej Wigilii leśnikom z okolic Kiruny, niepowtarzalnego charakteru. Autorem słów jest Ole Tornbjorn Silpsson.

Przybieżeli na kontrolę
W Adwencie.
Pogrążając Nadleśnictwo
W zamęcie!
 
Chwała Derektorowi,
Najświętszemu SILP-owi!
A pokój
Na zrębie!
 
Baby z biura
Jak kur stado pierzchnęły!
I na strychu nadleśnictwa
Zniknęły!
 
Chwała Derektorowi
Najświętszemu SILP-owi
A pokój
Na zrębie!
 
Zażądali wgląd w papiery
Sprzed wiosny,
Wygląd przy tym mieli mało
Radosny!
 
Chwała…
 
Prześwietlili nadleśnictwo
Dokładnie!
Znów niewinny łeb w terenie
Gdzieś spadnie!
 
Chwała…
 
Anioł przerwał inspektorskie
Dożynki!
Bo sam biskup potrzebował
Choinki!
 
Chwała…
 
Wyjechali z nadleśnictwa
We wstydzie!
Trzeba wiedzieć kogo kąsać
Narodzie!
Chwała…
 
choi
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Śmierć leśnika

21 gru

 

Umarł leśniczy Zdzisław Pękała,
Umarł tuż o poranku
Śmierć go do siebie nagle zabrała,
Gdy się przeciągał na ganku.
 
Sarny, jelenie, jenoty, dziki,
Nawet dzięcioł ponury,
Las napełniły radosnym krzykiem:
„ Nie ma już kreatury!”
 
„Nie będzie więcej wycinał lasu,
Niszczył nam mateczników!
Nie będzie więcej zwierzyny zasób
W sztucerze na celowniku!”
 
Małżonka jego, tęga niewiasta
Również nie rozpaczała:
„Bił mnie i dzieci, gotówką szastał,
Tylko przez niego płakałam!”
 
Pan nadleśniczy smutek objawił,
Tak z urzędu jedynie:
„Zmarły leśniczy dobrze się sprawił
Pamięć o nim nie zginie.”
 
A podleśniczy, choć wierzył w Boga,
Ręce tylko zacierał:
„Tak otom wreszcie pozbył się wroga!
Etat wolny jest teraz!”
 
Morał więc zdziera fałszu zasłony
Płynąc z tego wierszyka:
Cieszą postronnych przeróżne zgony
Nawet i zgon leśnika!
 
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki

 

Płacze pani leśniczowa…

29 paź

Płacze pani leśniczowa, w domku przy akacji,

Bo leśniczy przed dziewiątą miał być na kolacji.

Tak się godzin wyznaczonych zawsze pilnie trzyma,

A tu już po jedenastej! Leśniczego nie ma!

 

Wszystko stygnie: zupa z koprem, na rosołku z jeża,

Bażant, zając, trufle w winie, udka nietoperza.

Tatar z łosia, pstrąg wędzony o porannym brzasku,

A na deser śliwowica wypędzona w lasku.

 

Może mu się co zdarzyło? Może go napadli?

Może z ubrań oskubali i siekierkę skradli?

To na pewno podleśniczy z podleśniczątkami!

Marzy mu się awans przecież – dniami i nocami!

 

Nagle zjawia się leśniczy, chwieje się zatacza…

„Gdzieś ty bywał, gdzieś ty łaził!? Przecież ja tu płaczę!”

A leśniczy wybełkotał coś niezrozumiale,

Trzasnął drzwiami, chlapnął furtką i poszedł gdzieś dalej…

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Leśne rymowanki